niedziela, 4 października 2009

Scheveningen

stare, portowe miasto "przyklejone" do Hagi, z ciągnącą się kilometrami plażą.
Nic szczególnego... morze, piasek, wiatr i muszelki, w zasadzie zagłębie muszelek...

To co zasługuje na uwagę to nazwa tego miejsca... Scheveningen...
Dla nie-Holendra prawie nie-do-wy-po-wie-dze-nia.
Jak podaje przewodnik wręcz symbol tożsamości językowej. Podczas II wojny światowej przy pomocy słowa Scheveningen Holendrzy demaskowali niemieckich szpiegów.

Płuczcie gardła, niedługo zmierzymy sie z tym słowem :-)

z rycerskim
G

4 komentarze:

siostra pisze...

Zdjęcie z muszelkami przypomina lato :-)

Gotfryd pisze...

...które bezpowrotnie minęło...
przynajmniej w 2009...

wróciły wspomnienia?
;-)

siostra pisze...

... no wreszcie będzie kolejna lekcja holenderskiego :-)


Już nie mogę się doczekać :-))))

Gotfryd pisze...

będzie,cierpliwości

a swoją drogą to ja Ci się Siostra dziwię,
że Tobie się chce jeszcze uczyć.
Nie masz dosyć?

:-)