Jakiś czas temu trafiliśmy do antykwariatu, gdzie właściciel oprócz książek (oczywiście), sprzedawał stare puszki, niektóre zresztą z zawartością. W trakcie rozmowy, którą oczywiście zainicjował M (czy kogoś to jeszcze dziwi) okazało się, że puszek jest 2,5 tys. i że jest to połowa kolekcji zmarłej matki właściciela antykwariatu...
z rycerskim pozdro
G