
Rembrandt sportretował pięciu członków, a właściwie kontrolerów jakości amsterdamskiego cechu sukienników, tak jakby na chwilę unieśli głowy znad swojej pracy. Na stole, wokół którego siedzą, leży książka, prawdopodobnie rachunkowa. Służący stoi z tyłu – jest to jedyna osoba, która ma na głowie myckę zamiast kapelusza.
Komisja kontrolowała jakość farbowanego materiału, delikatnej tkaniny wełnianej zwanej ‘laken’. Do porównywania jakości materiału z różnych beli członkowie komisji używali próbek – stąd też zwani byli ‘kontrolerami badającymi próbki’. Ich portret jest arcydziełem wśród portretów grupowych.
Badacze odkryli, kto jest kim na portrecie, jak również gdzie wisiał obraz. Był on przeznaczony do sali Staalhof, budynku stojącego przy ulicy Staalstraat w Amsterdamie, w którym materiały były badane. Rembrandt prawdopodobnie od początku wiedział dokładnie, gdzie jego obraz zostanie powieszony – dość wysoko, w miejscu gdzie słońce padało z lewej strony – dzięki temu mógł wybrać i odpowiednie światło i perspektywę, a to ze względu na patrzących, którzy, by zobaczyć stół i zgromadzonych wokół niego kontrolerów, musieli podnieść wzrok do góry. Zauważono też, że boazeria w tle obrazu pasuje do tej z sali w Staalhof.
Malując portret Rembrandt musiał wziąć pod uwagę nie tylko wskazane wymiary i miejsce ekspozycji obrazu, ale też zastosować się do ustalonej formuły: kontrolerzy musieli siedzieć, a służący stać. Ustawienie sześciu osób wokół stołu tak, żeby cała kompozycja nie okazała się zbyt sztywna, było niezwykłym wyzwaniem. Przed ukończeniem dzieła Rembrandt poprawiał je kilkakrotnie, znacznie je zmieniając, co wykazało prześwietlenie promieniami Roentgena.
Istnieją trzy szkice do portretu, co dziwi w wypadku Rembrandta, który przed namalowaniem obrazu zwykle nie wykonywał wcześniej żadnych szkiców. Dziś jeden z tych rysunków znajduje się w Berlinie, drugi w Rotterdamie, trzeci w dziale rycin Rijksmuseum w Amsterdamie, a przedstawiają one osoby, które widzimy po lewej stronie obrazu. Rembrandt narysował je na odwrotnej stronie liniowanego papieru używanego do księgowania.
Artysta podpisał obraz: Rembrandt f. 1662. Podpis taki umieścił na obrusie, a wykonał go malując punkcikami, by wydawało się, że stanowi część materiału. Drugi podpis widnieje na ścianie, u góry po prawej stronie. Umieszczona przy nim data 1661 sugeruje, że obraz powstał wcześniej, jednak ten drugi podpis – co jest istotne – dodany został później.
Kiedy wysilimy wzrok, po prawej stronie nad kominkiem zobaczymy obraz, czy też płaskorzeźbę, przedstawiającą latarnię morską rzucającą światło ostrzegawcze dla marynarzy. Scena ta ma wskazywać na cechy charakteru kontrolera, który ma być zawsze „czujny i uważny”.
:-)
G
6 komentarzy:
Gotfryd... zaszalales... ale ten obraz tez jest super.. i caly ten opis.. z jedna sprawa sie nie zgadzam... z tego co wiem fachowcy z paryza z louvre uzywaja promieniowania IR (infra red - podczerwieni) aby zobaczyc czy moze jest jakas "inna" wersja danego obrazu. Promieniowanie X - rentgena jest zbyt przenikliwe... Z tad tez moja tez ze uzywano IR a nie X-Ray.
Ale obraz jest super!!!! i te szczegoly... super!!!
No Wujas, na Ciebie to ja zawsze mogę liczyć, dzieki za sprostowanie tego małego, przez nikogo nie zauważonego szczególiku.
Tylko, że ten obraz jest w Rijksmuseum w Amsterdamie, a Louvre jest chyba w Paryżu...
Pozdrawiam Cie serdecznie
:-)
No nie mogę...
wymiatasz na maksa :-)
Ale aby tak dalej :-)
Siostra:-)
Ja tu stawiam Grolsche dla tych co są mili :-)
Możesz się czuć zaproszona do tego grona
:-)
ha, to ja powinnam mieć już zgrzewkę tego cudownego napoju ;-)
Od urodzenia jestem dla ciebie miła :-)
Na zgrzewkę to jeszcze jesteś za młoda Siostra,
na jedno mogę się zgodzić
:-)
Prześlij komentarz